Furkot skrzydeł, stukanie, żwawe kotłowanieI tylko spadającego z drzew śniegu nie słychać.Wśród śnieżnej ciszy, święci patrzą z ikon.Patroni i pogromcy – cali w złocie.Atmosfera jest czysta, podniosła, magiczna.A ja czuję, że to ptaki są prawdziwie święte.Gorące okruszki życia, oddzielone puchem od lodowego świata.Myślę, że Święty Franciszek rozumiał.