Mam dwóch synów, młodszy ma dobry miesiąc, a Pierworodny 14 miesięcy. Jak szybko nie miałby młodszego brata, nadal jest bardzo małym dzieckiem. Nie dawno nauczył się chodzić, na szczęście nie spada już z większości mebli, ma jedną drzemkę dziennie. Jest bardzo energiczny. Jak każde dziecko w tym wieku, a zwłaszcza żywiołowy chłopiec, potrzebuje duuuuużo uwagi. W tym nie różni się od Maluszka.

Maluszek był bardzo spokojny, przez pierwszy miesiąc. Teraz dzień w dzień walczy z bąbelkami w brzuszku i coraz mniej snu potrzebuje. Karmienie piersią unieruchamia mnie dość często, co nie podoba się starszemu. Wczoraj swoimi sześcioma ząbkami ugryzł mnie w kolano, żeby zwrócić na siebie uwagę.
Dziś, pierwszy raz zostałam sama, na prawie cały dzień, z wszystkimi moimi dziećmi (AŻ DWÓJKĄ). Brzmi prozaicznie, jednak do końca nie takie jest. Wizja ta, dotychczas, napawała mnie przerażeniem. Starszak, ze względu na końcówkę ciąży, połóg i pierwsze miesiące z Maluszkiem poszedł do żłobka. Po porodzie w domu był Mąż, po urlopie Męża przyjechała Mama. Kiedy Mąż chciał jechał w góry (pozwoliłam Mu, a co tam!), przyjechała na parę dni Teściowa. Jakoś szło, chłopcy byli dopieszczeni! Co jakiś czas zostawałam sama z chłopakami, ale była to, każdorazowo, próba ognia. No i dzisiaj wybiła sądna godzina: Starszak obudził się z kaszlem i katarem. Zgroza! Do żłobka nie pójdzie.
I wiecie co?
Nie jest źle. Owszem, płaczą na zmianę, czasem razem. Robią kupy, na szczęście na zmianę ;p Maluszek co jakiś czas przyśnie, starszy chwilami zajmie się sam sobą – i oby wydawał przy tym dźwięki, bo przedłużająca się cisza jest groźna, a ja, w międzyczasie, podjadam czekoladę na wzmocnienie.
W tym momencie OBOJE śpią już od 40 MINUT!
Okazuje się, że Mały może poleżeć sam i nie dzieje mu się nic złego, a Starszy radzi sobie bez, tak częstego podnoszenia jakby chciał. Dotychczas nikt nie ucierpiał, nawet kot, który dzielnie unika małych stópek i zabawek. Chwilowo też śpi. Cudna chwila!

I takie chwile, trzeba wykorzystać dla siebie. Odpocząć, poczytać, popisać, wypić kawę… no i może obciąć pazury kotu. Na śpiocha, bo charakterny, jak reszta rodziny.
Patrycja
PS Czasem, oczywiście, duża część dnia przeradza się w katastrofę! Wiem to po kolejnych paru dniach spędzonych w domu z młodzieżą i nieudanym spacerze. ;p