Człowiek, wszystkie jego narządy, w tym mózg, ewoluowały i przez tysiące lat funkcjonowały w innych warunkach. W warunkach naturalnych, na świeżym powietrzu, wśród urozmaiconej przyrodniczo przestrzeni – niezbyt ukrytej, aby widzieć nadchodzące zagrożenie. Blisko wody. Wśród pagórków i roślin. Wszystkie nasze doskonałe struktury powstawały na zewnątrz, w ruchu. Skomplikowane struktury kostno-mięśniowe, układ pokarmowy, układ krążenia, zmysły dostosowane są do zupełnie innego trybu życia niż ten, który prowadzimy obecnie.
Zabetonowaliśmy się w miastach, posadziliśmy przy komputerach, często nie zwracamy uwagi na to, co jemy, przebodźcowujemy nasze drogocenne, tak często zmęczone umysły. Jeszcze kilka, kilkanaście lat temu dzieci były od tego oderwane: spędzały całe dnie na dworze, grały w piłkę, odkrywały małe tajemnice swoich podwórek, budowały „bazy”, podglądały zwierzęta. W ostatnich latach dzieciństwo zmienia się. Dzieci tracą swoją przestrzeń „własną”, na rzecz przestrzeni wspólnej z rodzicami. W literaturze pojawiło się pojęcie „dzieciństwa wyspowego”, opisujące sytuację kiedy dziecko jest przemieszczane z placówki do placówki, z zajęć na zajęcia, do sklepu, do domu. Z budynku do budynku. Miejsca, gdzie dziecko spędza dzień oraz jego dom, są osobnymi wyspami, niekoniecznie powiązanymi ze sobą w jakikolwiek sposób w dziecięcym umyśle. Dzieci coraz mniej czasu spędzają na zewnątrz. Często od najmłodszych lat mają dostęp do ekranów telefonów, komputerów, telewizji. Coraz częściej cierpią na otyłość. Coraz rzadziej wchodzą w interakcję z przyrodą. Są przez to bardziej zestresowane i mają trudności ze skupieniem uwagi. Richard Louv w książce pt. „Ostatnie dziecko lasu” wprowadza pojęcie: zespół deficytu natury, objawiający się również obniżeniem nastroju, nerwowością, mniejszą sprawnością fizyczną. Dzieci są mniej zdrowe i mniej szczęśliwe.
Naprzeciw tym problemom i potrzebom wychodzi szeroko rozumiana „edukacja ekologiczna” – zielone szkoły, wycieczki, coraz bardziej popularne leśne przedszkola – codzienność w Norwegii, zyskująca olbrzymią popularność w Polsce. Edukacja ekologiczna ma wiele celów. Jednym z nich jest stworzenie u młodych ludzi więzi z przyrodą, zbudowanie postawy pełnej szacunku dla natury, dla różnorodności.

Edukację w tym kierunku powinno się rozpocząć wcześnie, już w domach, od najmłodszych lat rodzice kształtują relację, jaką będzie żywiło ich dziecko w stosunku do natury! Wykorzystujmy tę przyrodzoną ciekawość i zainteresowanie dzieci przyrodą i pozwólmy im z nią obcować, ponieważ:
Będziemy chronić tylko to, co kochamy;
Będziemy kochać tylko to, co rozumiemy;
Będziemy rozumieć tylko to, co poznamy.
Baba Dioum, inżynier leśnictwa, Senegalczyk, działacz na rzecz ochrony przyrody

Pamiętacie tą spójność świata? Te wąskie ścieżki, wdrapywanie na drzewo, czasy, kiedy wszystkie krzaki w okolicy coś za sobą kryły? Za podwórkiem były podwórka sąsiadów, kilka ulic dalej szkoła. W wielkim magicznym lesie rosły grzyby i chowały się olbrzymie jelenie? Każde ze zwierząt zostawiało ślady, miało swój własny domek i co innego zjadało. Jak cudownie było to odkrywać!
Niezależnie od tego, jakie mamy wspomnienia, postarajmy się wzbogacić życie naszych małych pociech w te godziny, dni, noce, spędzone na świeżym powietrzu, blisko zwierząt, w „dziczy”! 🙂

Pozdrawiam z miejskiej dżungli, sprzed komputera 😉
Patrycja
Więcej:
- Louv, R.; Ostatnie dziecko lasu; Warszawa 2014
- Marek L. 2008; Zielona szkoła formą nauki poprzez bezpośredni kontakt z przyrodą; Physical culture, physical education of different age group population; 2/2008
- Parczewska T. 2017; W STRONĘ PRZYRODY: O NORWESKICH PRAKTYKACH EDUKACJI NA ZEWNĄTRZ; Zeszyty Naukowe Wyższej Szkoły Humanitas. Pedagogika; 15 s.181-192
Dzielny Stasio! *_*