Obrazów macierzyństwa jest tyle, ile matek na świecie. Rozmaicie wpasowują się w skalę, na krańcach której są przysłowiowa Matka Polka i milionerka bizneswoman. Wszystkie są mamami. Ta pierwsza zapracowana, w domu, rezygnująca z wielu, wielu rzeczy – spełniająca się w tym lub wręcz przeciwnie. Mamą jest również kobieta, która ma posprzątane i ugotowane przez opłaconą pomoc, dzieci kto inny uczy i ubiera, a ona jest od przytulania i głaskania po głowie.
W rzeczywistości, idealistyczny schemat mówiący, że prawdziwa, dobra mama karmi piersią, siedzi z dzieckiem w domu jak najdłużej, rezygnuje z kariery zawodowej, uwielbia gotować i to wszystko daje jej ogromną satysfakcję… Nie istnieje. To mit. Matki są tak różne, jak różne są kobiety. Część ma tak, jak w tej pięknej wizji, a dla innych urlop macierzyński to męczarnia. Kiedyś myślałam, że mama POWINNA robić te wszystkie rzeczy, dziś wiem, że niekoniecznie.
Jak w wesołym miasteczku
Po moich trudnych początkach, wiem, że dzień z małymi dziećmi jest jak wizyta w wesołym miasteczku. Humory wszystkich zmieniają się jak wysokości na diabelskim młynie, natężenie hałasu bywa potworne, czasem odwiedzasz pałac strachów, a innym razem wpadasz do beczki śmiechu i wesoło podskakujesz na trampolinie. Całość pędzi jak górska kolejka. I… nie ma kiedy wyrwać się do toalety. Jednak te dni są identyczne, nie stanowią atrakcji. Jakbyś zamieszkała w tym parku rozrywki. Dziwna przeplatanka nudy i nieprzewidywalności, taki paradoks macierzyństwa.

Luz, jesteś wystarczająco dobrą mamą
Po tych szalonych dwóch latach moje poglądy na macierzyństwo… „złagodniały”. Nie chcesz karmić piersią? Ze względu na pracę? Wygląd? Rozumiem doskonale. Modyfikowane bardziej praktyczne? Owszem – butelkę może trzymać każdy i nie spędza się długich godzin przy laktatorze. Chcesz wrócić do pracy, w domu się nudzisz i nie czujesz spełnienia? Rozumiem, nie każdy potrafi czerpać satysfakcję z powtarzanych wielokrotnie czynności, których efekt nie przetrwa nawet doby, a często i godziny. Jesteś beznadziejnie zmęczona? Normalne. To zmęczenie bywa beznadziejne, zwłaszcza jeśli nie masz wizji wolnego, w postaci babci, bądź niani, a w perspektywie jeszcze parę lat… Czasem chciałabyś uciec na Grenlandię? Nawet na biegun? To też normalne. Wszystko jest normalne. Jesteśmy normalne.
Nigdy nie można powiedzieć, że ktoś jest złą matką, bo nie tak karmi. Nie tak nosi. Śpi razem. Śpi osobno. Nigdy nie byliśmy w sytuacji kogoś. Nie mamy jego osobowości. Nie znamy potrzeb, problemów i powodów, dla których inna mama postępuje tak, a nie inaczej. Tu nie ma żadnych dogmatów i prawd objawionych.
Moim zdaniem szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko. Dbajmy o siebie i nasze potrzeby, również dla naszych dzieci! Jeśli skorzystanie ze żłobka i pójście do pracy, sprawi, że będziemy usatysfakcjonowane i z radością będziemy spędzać czas z dziećmi popołudniami – zróbmy to. Jeśli nie mamy czasu siedzieć przy laktatorze, możemy dokarmiać mlekiem modyfikowanym. Wolimy wózek niż chustę, korzystajmy z wózka. W samolotach, przed każdym lotem stewardessa pokazuje jak postępować w razie awarii. Tu ważna jest kolejność. Najpierw maskę tlenową zakładamy sobie, potem można się zająć potrzebami innych – skuteczniej i serdeczniej.
Więcej wyrozumiałości
Wyrozumiałość jest tym, czego nam trzeba. Więcej zrozumienia dla siebie samej i dla innych ludzi. Zadziwia mnie, ile jadu sączy się na grupach i forach dla rodziców. Będąc w podobnej sytuacji powinniśmy wykazywać choć odrobinę dobrej woli, udzielić wsparcia, oszczędzić sobie tych dodatkowych, wbijanych szpilek – to nie na akupunkturę ma nadzieję pytająca osoba, a na radę i odrobinę zrozumienia właśnie.
Każdy z nas popełnia błędy. Rodzice i dzieci. Uważam, że powinniśmy na nie reagować podobnie. Dziecko zbijając talerz jest przestraszone, nie potrzebuje besztania. Przytulmy je (przed sprzątaniem 🙂 ) i zapewnijmy, że nic się nie stało – następnym razem znowu się postara donieść naczynie i pewnie mu się uda. Tego samego potrzebuje rodzic, który nie zapanował nad emocjami. Przeprośmy, potem poklepmy się w myślach po ramieniu i powiedzmy sobie: nie ma ideałów, jutro może być lepiej, znowu się postaram. Nauka jest procesem – tak jak nasz Maluch uczy się pić ze szklanki i nie wylewać, tak i my uczymy się być lepszymi ludźmi i rodzicami.
Życzę sobie i Wam więcej luzu, cierpliwości oraz czasu na zaspokajanie własnych potrzeb 🙂
Patrycja
Zdjęcie wyróżniające: Photo by Kelly Sikkema on Unsplash