Wzruszenia, te ulotne momenty ściskające przełyk i wyciskające z oczu łzy – to one powinny być kanwą macierzyństwa. Towarzysząca im wzniosłość, magia – jeśli ktoś wierzy, mogą rozjaśnić trudną codzienność, ciągnące się w nieskończoność minuty, zbyt krótkie noce…
Szukajmy ich. Szukajmy wzruszeń. Pozwalajmy sobie na rozpłynięcie się w tych chwilach. To nie „uśmiech dziecka wynagradza wszystko” tylko nasza nań reakcja.
Chcę zapamiętać te dwie rączki na moim ramieniu – małą i mniejszą. Tuż przed snem, w ciemności, z melodią z własnego dzieciństwa w tle. Bezpieczni, ufni i tak blisko…
Patrycja