Zasiedlić „pustkę”

Zasiedlić "pustkę"

Pustki, to pozostałości dawnych poniemieckich gospodarstw, rozrzucone po lasach i łąkach Pomorza. Większość wygląda podobnie: staw, studnia, mizerne resztki budynków, kilka świerków, prawdopodobnie pełniących rolę piorunochronów i stare drzewa owocowe, pozostałości dawnych sadów. Czasem kamienie wyznaczają granice, czasem aleje drzew wskazują którędy biegła dawno nieużywana droga… Z budynków w kilkadziesiąt lat zostaje kupka cegieł, porośnięta drzewami. Dorodne klony, wierzby, wybujałe jabłonie, grusze, czereśnie przerastają korzeniami gruzy. Drzewa owocowe przegrywające wyścig z dzikimi gatunkami. W pewnym miejscu znaleźliśmy kosy, pod drzewem leżało ich wiele, zzardzewiałych. Tuż obok stawu, jabłonki i reszty fundamentów. Może tu była kuźnia? Okolica przecież słynęła z produkcji kos…

Kiedy po II Wojnie Światowej na ziemie odzyskane przesiedlano ludność z utraconej, wschodniej części przedwojennej Polski, równocześnie wysiedlano Niemców. Ich domostwa i gospodarstwa zajmowali nowi mieszkańcy, wyobcowani w nowej, innej rzeczywistości. Z początkowych konfliktów i niepewności jutra, z czasem zaczęło wyłaniać się społeczeństwo. I tutaj, na zachodzie często dopiero kolejne pokolenia czują się związani z miejscem, z ziemią. Ponad rok temu nabyliśmy kawałek ziemi, w okolicy, w której kiedyś zamieszkała część rodziny męża przybyła zza Buga. Zauroczeni starymi jabłoniami, dębową aleją, tutejszymi jeziorami i przyrodniczym bogactwem okolicy, zaczęliśmy dążyć do zamieszkania w miejscu, gdzie kiedyś, dawniej przed wojną i po niej jeszcze w latach 70. ktoś mieszkał. My ludzie, przepychamy się z naturą, walczymy co roku, w obronie sadów, ścieżek, ogrzewamy domy, a gdy tylko z jakichś przyczyn znikniemy, wilgoć zżera nasze domy, las pochłania gospodarstwa i zostają gruzy. Ktoś gdzieś, może ma jeszcze wspomnienia. Dzięcioły mają dziuple w starej gruszy. A my mamy nadzieję, na dom i dobrą przyszłość, a w niej znajdzie się miejsce dla dzięciołów, strzyżyków i sikor w starych owocówkach. Dla traszek z zamulonego stawu, owadów, saren na łące. Postaramy się współżyć z Przyrodą i oddać jej to, co od Niej dostajemy.

Tymczasem… myślę o ludziach: o Niemcach przy kaflowym piecu, o Polakach przybyłych nie wiadomo skąd, wyprowadzających się za komuny do lepszego mieszkania, zostawiając… wszystko?  Myślę o starym rozpadającym się domu, z kominem zburzonym przez piorun. O suszonych torfowych kostkach. Odkopujemy i odzyskujemy cegły, chyba niezniszczalne, niemieckie. Wykorzystujemy gruz, do budowy nowych fundamentów. Od czasu do czasu trafiamy na łyżkę, monetę, pudełko od kremu, podkowę. Znajdujemy dziecięce buty, potłuczone słoiki, kafle i dachówki. Ciekawe, czy ktoś pamięta kolor tych ścian? I ciekawe co będzie wisiało na naszych ścianach? Na pewno znajdzie się miejsce dla mapy okolicy z 1896 roku, na której widać, kilka budynków, staw, odkrywki torfu oraz dojazd, ten sam, którym obecnie jeździmy my.

Pozdrawiam z pomorskich lasów! 🙂

Patrycja

Ciekawe materiały:

  1. Pamiętnik Heleny Wróblewskiej, mieszkanki Ziem Zachodnich https://rocznikziemzachodnich.pl/rzz/article/view/186, do pobrania: https://rocznikziemzachodnich.pl › rzz
Leave a reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.