Otwartość

Otwartość

Co jakiś czas spotykam i poznaję wspaniałych ludzi. W tym wczesno-rodzicielskim etapie życia poznałam pewną starszą Panią. Mam szczęście, że jest moją sąsiadką. Posiada wiele cech, które kiedyś chciałabym znaleźć u siebie: zrozumienie, życzliwość, serdeczność, radość i wdzięczność na co dzień, spokój, a przede wszystkim otwarty umysł. Ja jeszcze jestem młoda, gniewna, wiele rzeczy i zjawisk mnie oburza. Ostatnio usłyszałam od Niej: jeszcze nauczysz się tolerancji. Pewnie ma rację, w końcu najprawdopodobniej mam trochę czasu…
Zrozumienie przychodzi z wiekiem, to chyba naturalny proces. Od zacietrzewionych nastolatków, przez bardziej lub mniej odpowiedzialne etapy dorosłości dochodzimy do momentu, w którym jesteśmy starzy. Przez to, czego doświadczamy, kształtujemy swój umysł…

Kiedyś, jak wiele nastolatek przedkładałam wygląd nad wygodę. Teraz zamiast plątających się wszędzie włosów mam praktyczny warkocz, a gdy mi zimno ubieram czapkę. A minęło zaledwie 10 lat. 😉 Teraz z rozbawieniem patrzę na dziewczyny, którym wieje po kostkach lub sprawdzają czy króciutka spódnica nadal sięga tam, gdzie powinna, a włosy wwiewa do ust – ale rozumiem, bo przeżyłam! Więcej… Wystarczyło przytyć kilkanaście kilogramów, aby zrozumieć osoby ciut większe, niż te szczupłe. Teraz już wiem jak można nie czerpać przyjemności ze sportu – aktywność fizyczna przestaje być przepełnioną lekkością radością, a staje się zwykłym mozolnym wysiłkiem. Rozumiem już też, że nie tak łatwo zmienić nawyki żywieniowe lub jakiekolwiek inne. Bywają w życiu czasy i miejsca, w których nie ma zasobów i czasu aby podjąć takie wysiłki. Kolejna, równie prosta rzecz: poczucie szczęścia nie zależy od tego co masz, ile Ci się udało i jak wiedzie się innym. Kiedy człowiek jest zły, smutny, chory na depresję nie interesują go inni. To, czy mają gorzej, czy lepiej. Poczucie szczęścia zależy tylko i wyłącznie od miejsca w Twojej głowie, w jakim się zadomowisz – od tego czym je uczynisz i jak je urządzisz.

Chyba pierwszy raz spojrzałam wstecz pod tym kątem. Poglądy na prawdę łagodnieją z wiekiem. Niesamowite, że uczymy się tak wiele, zupełnie mimochodem, od niechcenia. Wystarczy trochę rozluźnić ciasne postrzeganie świata i poćwiczyć empatię. Wczuć się w czyjeś położenie, znaleźć argumenty popierające jego postępowanie i wstrzymać się chwilę z wydawaniem opinii. Ciągle ćwiczę.

I jeszcze jedna refleksja… Zestarzeć można się na dwa sposoby. Zrzędliwy i przypominać każdemu jak życie się z nami surowo obeszło, uświadamiać wszystkim jakie to ich problemy są banalne, a osiągnięcia nic nie znaczące (bo ja miałam dzieci i kaczki, a mąż nie pomagał, więc twoje życie to przysłowiowa „bułka z masłem”) lub w sposób mądry.

Kiedy dzięki Twojemu doświadczeniu ktoś się czegoś dowie, czymś zainspiruje, coś przemyśli, zrozumie…. Czegoś się nauczy. Kiedy pogodzona z losem będziesz snuła opowieści o dawniejszych czasach, wysiłkach i uciążliwościach, o młodości i nie będzie w tej opowieści żalu, jadowitej zawiści , a tylko nuta tęsknoty, zauważalna, mimo uśmiechu. Kiedy się rozumie, że świat się zmienia, a to, co było, nie musi być najlepsze… Taką chciałabym stać się staruszką. Czy to nie dziwne, że tak często wysławia się młodość i piękno ciała, a mniej ceni się dzieciństwo oraz dojrzałość i piękno umysłu towarzyszące tym okresom?

Patrycja

Leave a reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.